Burza zgęstniała, a świat skurczył się do białej pustki. Cienie wiły się na wietrze, poruszając się tuż na granicy jego wzroku – a może to jego umysł płatał mu figle? Zamrugał intensywnie. Wędrował po tych górach od lat. Nie należał do osób, które wpadają w panikę.
A jednak coś było nie tak. Nawet przez oślepiającą biel mógł dostrzec cienie wirujące wokół niego w oddali. Skóra Daniela zadrżała pod kurtką, nie tylko się zgubił. Był obserwowany!