Każdy szczegół jego twarzy odzwierciedlał jej. Ale to nie mógł być on. Wiedziała, że to niemożliwe. A jednak był tam, siedział kilka rzędów od niej. Nadal się w niego wpatrywała, ale on zdawał się nie zauważać jej obecności. Borykała się z natłokiem myśli, starając się pojąć, jak jej tata mógł być w tym samolocie.
Te same ciepłe, brązowe oczy, które kiedyś wpatrywały się w nią z miłością i oddaniem, teraz patrzyły przez okno. Silne, czułe dłonie, które trzymały ją na każdym kroku, teraz spokojnie przeglądały magazyn lotniczy.